sobota, 30 sierpnia 2014

wstęp?



Zwolnili go, a na jego miejsce zatrudnili jakiegoś dzieciaczka.
Choćby starał się jak mógł, nie potrafił ukryć swojego rozczarowania, choć znał bezlitosne zasady w tej grze. Myślał jednak, że może być najlepszy, że udowodni wszystkim swój geniusz, talent, tymczasem mając dwadzieścia pięć lat musiał układać sobie życie na nowo. A nie było mu lekko.
Od czasu jakże dyplomatycznego ‘nie spełniłeś naszych oczekiwań’ błąkał się od baru do baru, szukając pocieszenia. Nie potrzebował kolejnej panny do towarzystwa, nie! Chciał, by go wysłuchano, przyznano rację, poklepano po plecach choćby z pustymi słowami:
będzie dobrze.
Jednak wszyscy go odrzucali. Czuł, jakby wszyscy widzieli porażkę w jego oczach.
Mieli rację, czuł się przegrany. Na każdym froncie. 





_______
Kiedyś tu coś będzie. Obiecuję. 

4 komentarze: